Strona Głowna

 Kamasutra

 Tao seksu

 Tantra miłości

 Konsultacje

 Kursy

 Rozmowy

 Słowniczek

 Artykuły

 Literatura

 Galeria

 Download

 Linki

 Kontakt

 

 













Onanizm - masturbacja
- twórcze podejście do masturbacji


W jaki sposób przekształcić onanizm, 
by stał się kreatywną siłą, 
doskonalącą naszą seksualność 
i wzmacnijącą zdrowie 




 


Onanizm i twórcze podejście do masturbacji


Czy onanizm jest szkodliwy i niewskazany, czy też jest rzeczą normalną? W materii czym dla człowieka jest onanizm spotykamy rożne stanowiska. Jedno z nich (bardziej ortodoksyjne względem onanizmu) twierdzi, że onanizm jest bardzo szkodliwy, i że należy ów nałóg przezwyciężyć. Inne stanowisko, to np. pogląd niektórych seksuologów, że onanizm jest czymś stosunkowo normalnym i nie należy robić z niego problemu.

Interesujące jest stanowisko w tym temacie chińskiej sztuki seksualnej, jaką jest taoizm i Tao Seksu. Otóż Tao Seksu patrzy na zagadnienie onanizmu jeszcze inaczej – ani nie piętnuje go, ani nie wychwala. Raczej uczy – jak uczynić ze swojej seksualności narzędzie rozwoju. Podobnie jak zwykły seks mężczyzny i kobiety wymaga pewnego udoskonalenia, aby stał się w pełni rozwijający i wspierający, tak też udoskonalenia wymaga masturbacja i onanizm.

Onanizm jest jakąś formą seksualnego samozaspokajania się. Ma do czynienia z ludzką energią seksualną. Ludzie sięgają po onanizm z kilku powodów – np. dla przyjemności, albo też dla rozładowania napięcia seksualnego.

Konstruktywnym motywem samozaspokajania się jest chęć poznawania własnej seksualności.

Kluczem do całej sprawy jest na poziomie zdrowia kwestia siły życiowej człowieka. Nasza energia seksualna jest przejawem naszej siły życiowej. Zatem nie jest problemem to, ze onanizm daje przyjemność – nie ma zupełnie nic złego w doznaniach przyjemności. Doznanie przyjemności stanowi jakiś rodzaj ludzkich doznań i samo w sobie nie jest w żaden sposób negatywne. Problemy życiowe mamy natomiast wtedy, gdy tak mocno przywiązujemy się do przyjemnych doznań, że zaczynają nas nadmiernie przerażać doznania nieprzyjemne. W wiadomo, że w życiu występuje i jedno i drugie, Gdy boimy się doznań nieprzyjemnych – w istocie zaczynamy bać się życia.

W przypadku onanizmu, podobnie jak i w przypadku całością życia seksualnego – doznania przyjemności i rozkoszy nie są żadnym problemem – dopóki naturalnie je przyjmujemy i traktujemy jako część naszego życia. Rodzi się jednak inne zasadnicze pytanie – jak kierować samozaspokojeniem (podobnie jak całym naszym życiem seksualnym), aby czuli się lepiej, a nie gorzej. Rzecz w tym, ze nasza energia życiowe jest dla nas bardzo wartościowa – kiedy mamy jej więcej – czujemy się lepiej. Gdy tracimy część swojej energii życiowej – przez jakiś czas czujemy się gorzej.

A zatem Tao Seksu proponuje pewne techniki, które są zbliżone do onanizmu i masturbacji, jednak są nieco zmodyfikowane.

Zacznijmy od spojrzenia na onanizm mężczyzny. Onanizowanie się może być dla mężczyzny przyjemne, wciągające itd. , a w którymś momencie napięcie narasta i mężczyzna dąży podczas masturbacji do ejakulacji (wytrysku nasienia). W wyniku wytrysku przez moment doświadcza bardzo dużej przyjemności, a potem czuje się gorzej.

Dlaczego doświadcza dużej przyjemności w momencie zbliżającego się wytrysku i w jego trakcie? Ponieważ kontakt z własną energią seksualną jest bardzo przyjemny i ożywczy, bo nasza energia seksualna jest jednym z rodzajów naszej siły życiowej. Ta siła życiowa przypomina jakby elektryczność ożywiającą nasze ciało. Dlatego właśnie kiedy zbliża się moment wytrysku i w chwili jego trwania, mężczyzna bardziej wyraźnie odczuwa obecność tej energii życiowej i jest to dla niego bardzo przyjemne.

Natomiast – ponieważ wytrysk jest pozbyciem się tych życiodajnych – po wytrysku pojawia się gorsze samopoczucie spowodowane ubytkiem jakiejś ilości sił życiowych, jak i pewna ulga związana z rozładowaniem napięcia seksualnego.

Ilość wytrysków powinna u mężczyzny zależeć od jego wieku i stanu zdrowia.

Starożytni mistrzowie Tao Seksu zalecają by ograniczać ilość wytrysków. Czy da się to jakoś pogodzić z masturbacją. Odpowiedź brzmi: tak – masturbacja może być formą ćwiczeń do doskonalenia swoich umiejętności seksualnych.

Mamy tutaj kilka punków.

Po pierwsze – zgodnie z ujęciem medycyny Wschodu – penis jest obszarem refleksogennym (zasada ta dotyczy zarówno narządów rozrodczych męskich, jak i żeńskich). Oznacza to, że poszczególne jego obszary są powiązane z różnymi częściami i funkcjami ciała (podobnie jak np. punkty refleksu na stopach, dłoniach, czy uszach). Tak np. koniec penisa (żołądź) powiązany jest z sercem.

Czyli, inaczej mówiąc masturbacja (onanizm) powinna być w jakimś sensie potraktowana jako szczególny masaż narządu rozrodczego. Rozmasowanie całego prącia wpłynie na cały organizm. Zazwyczaj podczas masturbacji mężczyźni nadmiernie koncentrują się na szczycie prącia (na jego żołędzi). W efekcie tego nadmiernie pobudzane jest serce. Bardziej optymalne jest, by cały narząd rozrodczy był rozmasowany równomiernie. I waśnie na to warto zwrócić uwagę podczas jakichkolwiek form samozaspokajania się czy auto-masażu erogennego. Stąd też kreatywne podejście do masturbacji oznacza u mężczyzny, że zwraca on uwagę na takie techniki stymulacji narządu jak uciskanie i ugniatanie, wałkowanie i rozcieranie, naciąganie, dojenie itd. Czyli cala uwaga nie jest skierowana na tylko i wyłącznie stymulowanie czubka penisa (żołędzi), bo doprowadzić do jak najszybszego wytrysku. Należy raczej dążyć do tego, by cały penis był równomiernie rozmasowany, co łączy w sobie przyjemność z równomiernym stymulowaniem przepływu energii w całym organizmie (gdyż penis pokryty jest punktami refleksu całego ciała).

Drugą istotną kwestią jest sprawa wytrysku.

Otóż starożytni chińscy mistrzowie zalecają, by nie doprowadzić do końcowego wytrysku. Bardzo wyraźny kontakt z własną energią seksualną pojawia się, kiedy jest się (umownie mówiąc) już na etapie 95 % zaspokojenia. Czyli w praktyce – zaleca się, by doprowadzić pobudzenie do punktu 99 % - tuż przed wytryskiem. Wtedy – zamiast pozbywać się energii życiowej na zewnątrz – pozostawiamy ja w organizmie. Efekt odczucia kontaktu z własną energią seksualną i życiową zostaje osiągnięty – pojawia się odczucie seksualnej elektryczności, tak jak przy tradycyjny wytrysku. Jednak – dzięki temu że sperma i siła życiowa pozostaje w organizmie – po zakończeniu nadal odczuwa się bardzo dobre samopoczucie.

Co jednak dzieje się z tą energią seksualną, skoro nie zostaje ona wydalona na zewnątrz. Należy skupić się, że rozchodzi się ona do góry po całym ciele. W praktyce należy odczuwać, że ta elektryczność i energia seksualna unoszą się do góry po naszych plecach – wzdłuż kręgosłupa i tylnej powierzchni ciała.

Ćwiczenie to przygotowuje do lepszego posługiwania się swoimi narządami seksualnymi i energią płciową podczas faktycznego zbliżenia. Dzięki niemu może być mężczyźnie znacznie łatwiej kontrolować swoje reakcje seksualne, czuć się bardziej sprawnym i doprowadzać do pogłębionego orgazmu, który ogarnia całe ciało.

 

 


 

 









a

 



Góra  strony